Fotografia Ślubna - Suknia ślubna
fot.: Kinga Taukert, www.studionavigo.pl
Słuchaj siebie. To jest Twój dzień, więc wybierz taką suknię, na jaką Ty masz ochotę. Oczywista rada? Niestety, wcale nie. Garść cytatów:
„Ja chciałam zupełnie inną suknię, ale dla mojej mamy była za odważna.”
„Najchętniej miałabym krótką sukienkę, ale u nas to nie przejdzie.”
„Wolałabym coś bardziej oryginalnego, ale rodzina i tak już ma mnie za dziwaczkę, nie chcę, żeby swoimi krytycznymi uwagami zepsuli mi wspomnienie tego dnia.”
„Muszę mieć coś skromnego, nie mogę mieć prawdziwej sukni ślubnej, bo to ślub w USC.”  
To samo zresztą dotyczy pantofli:
„Wiesz, co moja teściowa powiedziała na czarne pantofle? Że są dobre na pogrzeb!”
„Marzę o czerwonych szpilkach, ale przecież nie pójdę w nich do kościoła. Takie rzeczy są dobre na Zachodzie, ale nie u nas.”
A Ty jak wybierzesz? Tak, żebyś Ty była zadowolona? Czy tak, żeby zadowolić innych?

Czy w sukni da się przeżyć? Oczywiście, suknia ślubna ma być piękna. Ale wygodna również. Spędzisz w niej kilkanaście godzin, więc lepiej, żeby to nie była suknia-pułapka. Jako fotograf ślubny jestem przez cały dzień ślubu w samym centrum wydarzeń, więc wiem, jakie trudności i problemy miewają panny młode. Zdarza się, że:
- panny młode mdleją, ponieważ mają tak mocno zasznurowany gorset, że trudno im oddychać;
- panny młode marzą tylko o tym, żeby dzień ślubu dobiegł końca, ponieważ suknia okazuje się za ciężka i już po paru godzinach są zmęczone noszeniem jej;
- panny młode muszą przesiedzieć własne wesele za stołem, ponieważ nie mogą tańczyć z powodu sukni (np. jest odrobinę za długa i w tańcu nieustannie ktoś ją przydeptuje);
- panny młode nagle znajdują się w kłopotliwej sytuacji, ponieważ okazuje się, że z powodu konstrukcji sukni nie poradzą sobie bez pomocy osób trzecich w pewnym ustronnym miejscu…
Tak więc wybierz taką suknię, która nie będzie absorbować Twojej uwagi i nie przeszkodzi Ci cieszyć się dniem ślubu.

Fotografia Ślubna - Suknia ślubna
fot.: Kinga Taukert, www.studionavigo.pl
Treny niekochanowskie. Wiadomo, tren jest królewski, spektakularny, generuje ‘efekt wow’. I potrafi nieźle doprowadzić do rozpaczy:
W salonie podpinanie trenu wydaje się łatwe. „Tu są pętelki, tu są guziczki i już. Ja teraz nie będę tego dokładnie Pani przypinać, żeby nie wygnieść materiału. Ale sama Pani widzi, jakie to proste”. W dniu ślubu podpinanie trenu okazuje się bardziej skomplikowane niż dowód wielkiego twierdzenia Fermata. Osoby pomagające w ubieraniu nie przećwiczyły wcześniej przypinania trenu, ponieważ też nie chciały gnieść sukni. Nie wiadomo, które pętelki, guziczki, troczki, zatrzaski, rzepy, haftki pasują so siebie. Czas przeznaczony na ubieranie wydłuża się niebezpiecznie i atmosfera staje się nerwowa.
Przypięcia trenów lubią się urywać. Po prostu lubią, „ten typ tak ma”. Urywają się przy wsiadaniu do samochodu, podczas życzeń, w tańcu. Potem Panny Młode stoją przed kościołem lub na sali weselnej zestresowane i unieruchomione, a kilka pań majstruje im nerwowo w okolicach kości ogonowej. Goście czekają, przyglądają się, mijają minuty… Czasem Panna Młoda zamiast się bawić, znika z wesela na jakiś czas, ponieważ tren nie daje się podpiąć, musi zostać porządnie przyszyty albo przypięty kilogramem agrafek.
Jako fotograf ślubny absolutnie nie jestem przeciwnikiem trenów. Treny pięknie się fotografują, lubię je. Ale tren nie może zrobić z Ciebie osoby w pewnym sensie niepełnosprawnej.

Usiądź jak królowa. Podczas ostatniej przymiarki gotowej już sukni nie tylko przejdź się w niej, ale też i usiądź. Nie przysiadaj delikatnie i ostrożnie na brzeżku krzesła, tylko usiądź normalnie, a najlepiej zapadnij się w głębokim fotelu albo na kanapie. Chyba, że chcesz sprawdzić, jakie to doświadczenie, kiedy w dniu ślubu nagle zaczynają puszczać szwy sukni albo prują się halki. Jeśli zaś nie masz ochoty na podobne atrakcje, porządnie przetestuj suknię w salonie lub u krawcowej. Aha, jeśli masz suknię na kole, sprawdź, czy nie podnosi się ono za wysoko przy siadaniu. A jeśli masz gorset bez ramiączek, sprawdź, czy suknia nie będzie zsuwać się w tańcu.

Zdjęcia Ślubne - Suknia ślubna - pantofle ślubne
fot.: Kinga Taukert, www.studionavigo.pl
„Trza być w butach na weselu”. Nie musisz pamiętać, skąd to cytat, ale musisz pamiętać, że na przymiarkach buty też są potrzebne. Przynajmniej ostatnią przymiarkę w salonie/u krawcowej zrób w pantoflach ślubnych. Nie odkładaj ich zakupu na później, ponieważ jeśli źle dobierzesz wysokość obcasa, możesz w dniu ślubu przydeptywać sobie suknię. To mało komfortowe i mało bezpieczne.

Nie daj się. Jeśli podczas mierzenia sukni masz wrażenie, że coś uwiera/odstaje/wybrzusza się/jest za luźne/za długie, itd., nie daj sobie wmówić, że coś Ci się wydaje. Skoro zauważyłaś, to Ci się nie wydaje. A skoro przeszkadza Ci podczas krótkiej przymiarki, o wiele bardziej będzie Ci przeszkadzało przez wiele godzin w dniu ślubu.

Twoja największa ozdoba. Nie, wcale nie jest nią suknia ślubna. Twoją największa ozdobą i tak będzie promienne spojrzenie i piękny uśmiech. Pamiętaj, że i w dniu ślubu, i na zdjęciach ślubnych to nie suknia ma robić największe wrażenie, tylko Ty.

Tekst: Kinga Taukert